Aby otrzymywać nasz newsletter podaj swój e-mail

IX ZJAZD GNIEŹNIEŃSKI

 

 

 

SPOKÓJ DUSZY TO WŁAŚCIWA RELIGIA EUROPY

 

 

Istnieje w nas taki pokój i pragnienie szczerego dialogu, które sprawiają, że prawdziwie Jesteśmy – refleksje na temat IX Zjazdu Gnieźnieńskiego

 

Dialog rodzi w spotkaniu z wartościami, w których odnaleźć można imię dziejów, tradycji i tej właśnie współczesnej myśli społecznej, która rodzi się na gruncie wyznawania szacunku do czasów minionych. Jest w nich bowiem zawarte „słowo na czasy dzisiejsze”, które wypowiada zobowiązanie do bycia dobrym obywatelem, chrześcijaninem i uczestnikiem zdarzeń obecnych w sercu każdej z naszych ojczyzn i Europy.

Dwugłosem nie jest jedynie owy dialog – domaga się on interakcji, odpowiedzi, próby podjęcia dyskusji na nowo zadane tematy, które rodzą się w chwili obcowania z problemami-wyzwaniami, których podjęcie sprawia, że stajemy bardziej „ludzcy” – niekoniecznie w większym stopniu „święci”, ale zdolni do współodczuwania przeżyć innych – nam podobnych „świętych”. Jest bowiem szczególny rodzaj dialogu zawarty w tej właśnie myśli, że „Święty obywatel to dobry obywatel” – takie też jest przesłanie IX Zjazdu Gnieźnieńskiego, który odbył się w dniach od 16 do 18 marca 2012 roku. „Świętość” owa spełniła się w prawdziwie wiarygodny sposób, jeśli dialog wspomniany uznać należy nie tylko za źródło wartości, ale również ich nurt – notabene –niezwykle wartki. Twórcze i nad wyraz rozmaite były bowiem modlitwy, dyskusje, opinie i wyrażane poglądy prelegentów i pozostałych uczestników Zjazdu. Jeśli opisanie ich wszystkich, byłoby możliwe, oznaczałoby to, iż dialog nasz jest zamknięty, podatny na podsumowanie w jednym zdaniu, artykule bądź prelekcji. Tymczasem wcale tak nie jest – nie może być, gdyż naturą dobrze pojętego dialogu jest jego otwarty charakter. I właśnie w imię jego otwartości, podzielę się kilkoma zaledwie spostrzeżeniami, które zrodziły przede wszystkim w refleksji rozmów niemalże prywatnych, które odbyłem m.in. z Prymasem Polski, abp. Józefem Kowalczykiem; przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Świeckich, kardynałem Stanisławem Ryłko; metropolitą warszawskim, kardynałem Kazimierzem Nyczem; prezydentem Czeskiej Akademii Chrześcijańskiej, księdzem profesorem Tomaszem Halikiem.

Podać dłoń właściwej idei

Zauważyć przeto należy, iż wyznawcy rozmaitych religii, w tym Chrześcijanie, spotykać się winni, nie w poczuciu winy, ale pragnienia „winnego” – nawiązując do etymologii biblijnej, tegoż określenia, „dojrzałego” spełniania działania w codzienności budowania społeczeństwa obywatelskiego.  Wszelkie treści chrześcijańskie domagają się nowego ich odczytania na gruncie tego, co kojarzy się ze świeckością, a to wszystko po to, aby zniwelować możliwie w najbardziej szczery sposób zeświecczenie, które obecne staje się w rozmaitych wymiarach naszego życia. I nie chodzi bynajmniej o to, aby codzienność naszą definiować tylko i wyłącznie w imieniu litery Bożego prawa, ale nade wszystko wpisywać ją w nowe konteksty, które sprawią, iż to, co świeckie nabierze uczuć szczególnych, podatne będzie na podjęcie refleksji nad rolą Kościoła we współczesnym świecie. Religia nie może być rzeczywistością na tyle niedostępną i sztywną w granicach rozumienia przez siebie świata, co metafizyczną. Spełniać się ona ma najpełniej w realizacji zamierzeń codzienności, w których posłuży za świadomy imperatyw moralny – będzie podaniem dłoni, której uścisk czuje się w sercu. Prawdą jest bowiem, iż „wbrew pojawiającym się dziś tendencjom, nie możemy ograniczać naszej wiary do prywatności. Dla nas bowiem jest ona sprawą głęboko osobistą, ale nie prywatną. Pragniemy dzielić się nią, chcemy ją publicznie wyrażać i przeżywać. Współczesne społeczeństwa potrzebują ludzi o wrażliwym sumieniu, potrafiących wybierać dobro i odróżniać je od zła. Jesteśmy głęboko przekonani, że człowiek wierzący – święty obywatel – to dobry obywatel” – jak zaznaczył kardynał Ryłko.

Odnajdywać tożsamość to nie poddawać się kryzysowi

Z czego więc rodzi się kryzys w Europie? Właśnie z braku zrozumienia dla potrzeb duszy każdego z nas. Bo chociaż jest ona nienamacalna, to działania, które są wykonywane zgodnie z jej kształtem, formą i wrażliwością, są bezpośrednio weryfikowalne w spotkaniu z codziennością. W niej zaś odnaleźć trzeba sens tej właśnie wiary, że takowy sens istnieje i jest dostępny dla każdego, kto czuje się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa obywatelskiego – o takie zaś samopoczucie powinny zadbać instytucje, organizacje oraz środowiska, które organizują nasze „bycie” z sobą z innymi członkami wspólnoty. Zgodzić się zatem należy, iż perspektywą rozwoju społeczeństw nie może być jedynie nieograniczona konsumpcja  i życie na kredyt nadziei, jakie pokładamy w sobie i naszych pobratymcach. Obywatelskość tą rozumieć mamy jako nieustanne odkrywanie motywacji do pracy na rzecz innych,  w idei pro publico bono. Właściwą jest bowiem wiedza, że to, co dla dobra społecznego istnieje tylko w chwili, kiedy wierzymy w to, że jest dobro. Idee mają często to do siebie, że stawiamy je za przykład, który dobrze jest wypełniać, chociaż uznajemy, że jest to w dużym stopniu niemożliwe. Tymczasem IX Zjazd Gnieźnieński starał się ukazał praktyczny wymiar idei, które spełniają się w umiejętności łączenia interesu własnego z dobrem ogólnym.  Potrzebne jest przeto działanie, które uwydatni aktualność nauczania Chrystusa i jego uniwersalność. Nie można być przeto  obojętnym, bez względu na stopień wiary każdego z nas z osobna, iż głos Chrześcijan w Europie, staje się coraz mniej doniosły. „Dla odrodzenia tej motywacji nieodzowne wydaje się nam ożywienie wiary w Boga, który jest Miłością i dał nam przykazanie miłości bliźniego, także miłości nieprzyjaciół. Rozumiemy to przykazanie jako wezwanie do służby, do wolontariatu, do pracy społecznej. Nie możemy pozostawać obojętni wobec biedy, krzywdy i niesprawiedliwości, które dotykają bliźnich. Aby żyć – siebie samego trzeba dać”.

Czy dusza Chrześcijanina ma Europejską naturę?

Oczywiście, niepokój w nas narasta ze względu na niepewną przyszłość Europy – geograficzną, społeczną, polityczną i emocjonalną. Zauważmy jednak, iż niezależne od jej dostrzeżenia jej konkretnego wymiaru i próby przeciwdziałania wszechobecnemu lękowi, nakierować swoje spojrzenie dobrze jest na człowieka, bo od niego wszystko się zaczyna i na nim przysłowiowe „wszystko” kończy się – w kontekście interpretacji humanistycznych założeń Społecznej Nauki Kościoła. Proces integracji europejskiej niebezpiecznie odrywa się od obywateli, których dobru niegdyś miał z pokorą służyć. W miejsce pokory wprasza się sława – pragnienie głoszenia cnót bez ich wypełniania. Z kolei obywatele w coraz mniej szczerym stopniu odnajdują bezpieczne „ja” w biurokratycznych strukturach państw ojczystych dla siebie jak i w całej Unii Europejskiej. Wynikają z tego narastające tendencje do czynienia nieładu moralnego normą współczesnego społeczeństwa. Europejczyków dotyka poczucie marginalizacji. Godnym jest zatem, aby przywódcy wypełniania wspomnianych idei, wsłuchali się w to, co jest realnością obywateli. Idąc zaś dalej, co nie znaczy, że krocząc bezpieczniej – nie można poddać się eksperymentom w obszarze wartości i zaniedbywać troski o najbardziej potrzebujących. Wędrowcze idei i codzienności – bo takimi właśnie słowami zwraca się do nas sumienie – nie można ograniczać jedynie definiowania naszej europejskości do wyznawania chrześcijańskiej religii. Europa nie może być jedynie zarezerwowana ze swoimi obowiązkami i uprawnieniami dla Chrześcijan lecz bez nich nie może tez mówić o wypełnianiu godnym i słusznych postulatów przemawiających za potrzebą jej istnienia. Społeczeństwo jest różnorodne, pluralistyczne – umożliwiające przez to działanie dla wspólnego dobra z ludźmi, którzy okazują dobrą wolę, w  tym z wyznawcami religii monoteistycznych: islamu i judaizmu, w imieniu pokoju. On zaś definiuje najpiękniej, a jednocześnie najtrudniej w pragnieniu dbania o jego istnienie, duszę naszego dialogu.

 

 Dominik Górny

Redakcja Pro Publico Bono Communicatio